Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X

26.1.17

Od Michael'a do Vincent'a

- Jeszcze nie omówiliśmy nawet połowy - burknął kujon; widać było, że moje towarzystwo mu nie odpowiada.
- I nie musimy - odparłem, nachylając się nad kotem. - Wpuszczacie tu koty? Chociaż... Skoro mnie ani razu nie wylegitymowali, to każdy tu może raczej wejść, nawet wielbłąd - uśmiechnąłem się szyderczo; bezpieczeństwo nie stoi tutaj na wysokim poziomie.
- Myślę, że ludzie chcieliby powrócić na powierzchnię. A żeby to zrobić, muszą dać nam pracować - syknął Vincent, podchodząc do jednego z biurek.
Wyraźnie już poirytowany mężczyzna powiódł wzrokiem po kartce, którą trzymał w ręku. Zmarszczył brwi, po chwili na mnie zerkając.
- Według danych wyginęło 39% gatunków, w tym 86% było zagrożone wyginięciem...
- Czyli wyginęły, tak jak było w planie. Daleej - jęknąłem, siadając na blacie jednego z biurek. - I szybciej, nie chcę tutaj spędzić tygodnia.
Mężczyzna zmarszczył brwi, układając palce u nasady nosa i zamykając przy tym oczy; opuścił dłoń, w której trzymał kartkę z danymi. Chyba miał mnie dosyć, cóż... Zdarza się. Bez słowa zszedłem z blatu i podążyłem do drzwi. Vincent odłożył szybko arkusz papieru i dołączył do mnie, zaraz łapiąc za moje ramię.
- Jeszcze nie skończyliśmy...
- Ja skończyłem. Idę na kawę, idziesz ze mną? - uniosłem brew, przystając na moment.
- Jesteś skrajnie nieodpowiedzialny - stwierdził Vincent.
- Wiem o tym. To idziesz?
Badacz skinął głową z westchnieniem. Zaraz obok instytutu mieściła się mała kawiarnia, w której serwowali rzekomo wyborne ciasta. Poszedłem w tamtą stronę, nie interesując się, czy jajogłowy wciąż za mną podąża.
Wnętrze było urządzone w dosyć babcinym stylu. Na okrągłych stolikach mieściły się kraciaste ceraty, w rogu stała biblioteczka ze sporą ilością książek oraz miękki fotel; ściany były koloru jasnej czerwieni, a zdobiły ją małe obrazki zwierząt. Zasiadłem przy oknie; jak się okazało, naukowiec przybył tu razem ze mną. Zapowiada się więc bardzo ciekawa konwersacja. Usiadł na przeciw, niepewnie się rozglądając. Ja tymczasem złapałem za kartę, zaraz odnajdując pozycję, która mnie zadowoli.
- Co bierzesz? - spytałem, chcąc jakoś rozpocząć dialog. - Podobno mają zajebiste ciasta... Ja wezmę blok czekoladowy i kawę.
- Mh.. Szarlotkę i kawę.
Skinąłem głową i podszedłem do lady; zamówiłem to, co wybraliśmy, po czym wróciłem do stolika. Ugh, czy to nie on powinien zamówić coś dla mnie?
- Czy możemy już kontynuować raport? - zapytał nagle.
- Coo? Nie przyszedłem tutaj słuchać Twojego przynudzania, Vin - słysząc ksywkę, mężczyzna skrzywił się nieco. - Chcę odpocząć i zrelaksować się przed zebraniem, nie psuj mi już nastroju, jest dostatecznie zjebany.

Vincent?

0

Prześlij komentarz