Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X

26.1.17

Od Michael'a do Vincent'a

Dzisiaj był ten dzień. Jeden z tych, kiedy mam ochotę rzucić się z mostu tylko po to, aby uniknąć kolejnego zgromadzenia głównodowodzących. Rada składająca się niemal w całości ze starych, zgorzkniałych pierdzieli, dyskutujących na temat wydostania się na powierzchnię; chyba sądzą, że gadając o tym tak często, przyspieszą cały proces. Ich drugim ulubionym zajęciem jest uprzykrzanie mi życia, non stop powierzając mi nadzorowanie grupy badawczej; warto wspomnieć, że znam się na tym co robią tak samo dobrze, jak na balecie - czyli w ogóle.
Przyszedłem więc; zastałem zbiorowisko nudziarzy w białych fartuchach, siedzących w nosem w notatkach, mikroskopach i innych rzeczach, których nawet nie potrafię fachowo nazwać. Westchnąłem ciężko, czekając na badacza, który miał mnie wdrożyć w to, co aktualnie robią. Czyli ciągle to samo, w zasadzie.
Z naprzeciwka zaczął zbliżać się do mnie wysoki mężczyzna o wyjątkowo intrygującym kolorze włosów; gdy stanął obok, dostrzegłem, że jego oczy są równie ciekawej barwy. W ręku trzymał małą teczkę, którą bez słowa otworzył, zaraz wskazując mi jedną z kilkudziesięciu linijek tekstu.
- Udało nam się odkryć, że czynnik A ma zdolność do absorbowania małej części promieniowania. Pracujemy teraz nad skutecznym sposobem jego syntezy; niestety, prawdopodobnie będzie go jednak zbyt mało, aby zneutralizować chociaż 10% promieniowania na powierzchni... Wciąż próbujemy znaleźć coś lepszego - niemal wyrecytował nieznajomy; widać było, że powtarzał to już chyba setny raz. - Jestem Vincent Winchester, powierzono mi zajęcie się panem dzisiaj...
- Nie mów do mnie per "pan". Nie jestem takim starym, obleśnym piernikiem jak reszta rady... - prychnąłem, krzyżując ręce na torsie. - Pewnie jestem młodszy od Ciebie.
- ... Niewykluczone - przyznał Vincent, zamykając teczkę. - Mamy ponad dwie godziny do rozpoczęcia się rady. Mam nadzieję, że zdążę pokazać najistotniejsze... Proszę za mną.
Vincent zaczął prowadzić mnie przez wąski korytarz; z poprzednich odwiedzin tutaj pamiętam, że prowadzi on do hali, w której pracują nad ulepszeniem skafandrów dla osób, które od czasu do czasu wychodzą na powierzchnię, w celu pobrania próbek. Zatrzymaliśmy się przed drzwiami zrobionymi ze szkła pancernego; obok znajdowała się mała klawiatura na podeście. Badacz wprowadził dosyć długi szyfr, po którym nastąpił krótki sygnał dźwiękowy i otwarcie drzwi.
Poszedłem za nim schodami w dół, przy okazji obserwując, jak ludzie odziani w zmechanizowane skafandry potrafią unieść palety wypełnione ciężarkami do sztang.
- Udało nam się zmniejszyć masę skafandrów o 24%, jednocześnie zwiększając siłę szkieletu o 8%. Aktualnie człowiek w skafandrze może podnieść przedmioty o masie do siedmiu ton. Powyżej niej następuje przegrzanie, nad czym wciąż pracujemy... - powiedział Vincent, kładąc dłoń na pewnym obiekcie. - Stworzyliśmy prototyp zbroi całkowicie odpornej na promieniowanie. Niestety, jest zbyt ciężka, aby ktokolwiek ją założył.
- Ile waży? - spytałem; rzeczywiście, przedmiot nieco przypominał zbroję.
- Czternaście ton - odparł, przechodząc dalej.
- Rzeczywiście, odrobinę ciężka - mruknąłem. - Błagam, nie oprowadzaj mnie po tym wszystkim... Ich i tak gówno obchodzi ten cały postęp, byle kasa leciała.

Vin?

0

Prześlij komentarz